business

Direct marketing – smoke signals still in use Direct marketing - informacje dymne nadal w użyciu

17 Mar 2015

Direct marketing. A couple of years back, it was successfully employed in a number of industries. A tool surprisingly efficient and rather simple in its design, allowing you to check up the demand and at the same time offer the option to purchase particular products and solutions. Luckily, its effectiveness has been fading from year to year.

An action based most of all on straightforward marketing message, creating a framework for a problem and indicating a solution to it. Missing a substantive value, the option to check up on the reliability of the issues at hand. Based on ‘facts’, which if not already, then soon may have negative impact on your daily life.

Buy from us and see if we fulfilled your needs

Thus, it’s better to prevent this here and now. Just buy. And wait. What for? It’s simple and at the same time pretty obvious – wait until a certain number of orders will accumulate, when it will become worth it to start the manufacturing process of something that will meet the promises regarding the product made earlier via e-mail, still fax, traditional mail, flyer or a magazine insert, at least halfway. Is it possible to wait a month, or three, until you get the ordered product? Why not? In the end, there’s no alternative and the verification isn’t that simple. The Internet is only starting to really spread, not everyone uses this channel of communication, and the enigmatic products are only beginning their journey. A journey to spoil the market, reputation, price erosion, mighty discounts and other ‘milestones’ significantly impacting clients’ optics.

But why would you want to go back to a thing of the past that shouldn’t have a place in today’s world? Well, let me tell you a little story. A couple of days ago, one of my employees showed me a product offer he received from our competition. Based on classic direct marketing. I was perplexed. I’ve been naive enough to think that markets have thoroughly checked this type of activities. Well, I stand corrected. Obviously, the communication media have changed, among others, emails have substituted faxes, the rhetorics and the made promises have also changed. However, the lion’s share of the message makes it seem that time has stopped for good at some organizations.

Real needs – real revenue

Just to remind you, it’s the year 2015. Products and solutions are pretty much within hand’s reach. Product offers are under constant development. Clients have numerous ways to exchange experiences, information, opinions, not only as individual voices, but also as groups, communities and industries that they’re a part of or aspire to. Moreover, there are methodologies like Design Thinking, Lean Startup, New Model Generation spreading, which support prototyping, creating and developing products that have been verified with potential clients.

At the end of the day, creating solutions that address actual client problems is the quintessence of business.

What’s more, it’s a mission for many companies, for whom solving problems and supporting their clients with products that they actually need and are ready to pay for is the lifeblood of business activity.

If you still think, or worse yet, cultivate the course based on coming up with solutions, and then, sending smoke signals, you count on winning new groups of clients, who and whose money you’re going to apply to test the usefulness of the product you came up with, I’ve got some advice for you and your business partners – don’t follow this path. You’ll soon find it leads nowhere.

Direct marketing. Kilka lat temu funkcjonował z powodzeniem w wielu branżach. Zadziwiająco skuteczne i dosyć proste w swej budowie narzędzie pozwalające na weryfikację zapotrzebowania, jednocześnie oferujące zakup konkretnych produktów i rozwiązań. Na szczęście z roku na rok tracące na swej efektywności.

Działanie oparte przede wszystkim na bezpośrednim przekazie marketingowym, obudowującym problem i wskazującym jego rozwiązanie w oferowanym produkcie. Pozbawione wartości merytorycznej, możliwości weryfikacji i rzetelności prezentowanych zagadnień. Bazujące na „faktach”, które jeśli jeszcze nie mają, to już za chwile mogą mieć negatywny wpływ na naszą codzienność nie decydując się na zakup oferowanego produktu.

 

Kup i przekonaj się, czy trafiliśmy w Twoje potrzeby

Dlatego lepiej tu i teraz temu przeciwdziałać. Po prostu kupić. I czekać. Na co? To proste i jednocześnie dosyć oczywiste – aż zbierze się określona ilość zamówień, przy której warto rozpocząć proces produkcji czegoś, co powinno choć w połowie korespondować z otrzymaną przez nas uprzednio (e-mail, wciąż faks, poczta tradycyjna, ulotka lub insert do czasopisma) ofertą produktową. Czy można poczekać miesiąc lub trzy, aż otrzymamy zamówiony produkt? Dlaczego nie? Przecież alternatywy brak, a weryfikacja nie jest taka prosta. Internet dopiero się rozpowszechnia, nie każdy korzysta z tego kanału komunikacji, a enigmatyczne produkty dopiero znajdują się na początku swej drogi. Drogi psucia rynku, reputacji, erozji ceny, potężnych rabatów i innych „kamieni milowych” mocno wpływających na optykę klientów.

Ale właściwie po co wracać do czegoś, co było i co już dzisiaj ma coraz wątpliwszą rację bytu? A jednak. Kilka dni temu jeden z moich pracowników pokazał mi otrzymaną ofertę produktu oferowanego przez naszą konkurencję. Opartą o klasyczny direct marketing. Naiwnie liczyłem, że rynek taką działalność mocno zweryfikował. A jednak (po raz kolejny). Oczywiście uległy zmianie narzędzia komunikacji, m.in. maile zastąpiły faksy, uległa także zmianie retoryka i składane deklaracje.

Jednak zdecydowana większość przekazu sprawia, że czas w działaniu niektórych organizacji zatrzymał się i to na dobre.

Realne potrzeby – realne zyski

Dla przypomnienia – mamy 2015 rok. Produkty i rozwiązania znajdują się praktycznie na wyciagnięcie ręki. Oferty produktowe poddawane są stałemu rozwojowi. Klienci mają możliwość wymiany miedzy sobą doświadczeń, informacji, opinii, nie tylko w formie pojedynczych głosów, a w ramach grup, społeczności, branż do których należą i aspirują. Ponadto rozpowszechniane są metodologie, jak Design Thinking, Lean Startup, New Model Generation wspierające prototypowanie, tworzenie i rozwijanie zweryfikowanych wśród potencjalnych odbiorców produktów. A przecież tworzenie rozwiązań w odpowiedzi na realne problemy klientów to kwintesencja działalności biznesowej. Co więcej – jest to misja wielu firm, dla których rozwiązywanie problemów i wspieranie swoich klientów produktami, których potrzebują i za które są gotowi zapłacić to clue działalności biznesowej.

Jeśli wciąż myślisz i co gorsze kultywujesz kierunek polegający na wymyślaniu rozwiązań, a następnie wypuszczając informacje dymne liczysz na pozyskanie nowych grup klientów, przy pomocy których i za których pieniądze będziesz testować przydatność wymyślonego produktu, dobra rada dla Ciebie i Twoich współpracowników: nie idźcie tą drogą. Weryfikacja nastąpi szybko.

Related articles

Browse all