business

There’s still a lot of water Wody jest nadal dużo

7 Sep 2014

Holidays. 18 days in a completely new scenery, other rhythm, separating myself from the reality and getting a better view of the things that surround me. For me, this is an indecently large amount of time. The interference into the standard rhythm and pace of life is palpable. It has been so for a few days and will last for another several days. A feeling that I would recommend to anyone to enjoy for at least a few days a year. This is also an ideal occasion to catch up with the must-reads. And the list is quite long… It’s still holiday time. I meet new people, visit new places and get to know the atmosphere and the mode of functioning. Every place is unique, it influences the perception and view of the reality, leaves images and memories behind. I read, too. Every day I get through new articles. I take notes and after some time, get back to them and analyze. I’m fascinated by reading about things people, who today are experienced and have a better view of the reality, have done surmounting obstacles and real problems on the way. Passionate and dedicated to what they do, but at the same time humble and able to admit mistakes they have made when searching for the best solutions and trying to make great things happen, regardless of the objective scale of it. It is a good read. It is as simple as that.

The majority of the thoughts, advices, reflections and results of tests and recommendations described constitute knowledge – inspiration. It’s hard to introduce it into one’s own surrounding. On the other hand, there is the rhetorical question: is strength based solely on tools and ready-made solutions?

Naturally, from time to time, my thoughts drift to the company (still on vacation), co-workers, clients, key projects, new challenges and strategic decisions. Not all at once, but without any predetermined chronology. I turn on the computer and view the messages on my smartphone much less frequently. Every morning for a few days (before another change of place) I visit the local bazaar to buy some fruit. Every stall features the same products, a similar arrangement, prices and a nice approachable vendor encouraging customers to buy. It would be ignorant of anyone to go past the stalls and not buy a single apple. Purely for the sake of the friendly atmosphere which prevails here. A large number of tourists makes it hard to think about the disquieting number of regular customers. “The loyalty” is limited to a few, maybe a dozen, days of visiting the bazaar. None of the stalls is special when compared to the others. There is one exception. There is one, and only one (I visited them all), stall which, apart from the standard assortment, features a dosing container with water to enable the customers to wash fruit and vegetables on site. Nothing special, but still. Interestingly, the other sellers do not provide (for now) this solution/service. It’s more of an effect of reacting to clients’ needs on their way to… This simple solution, which does not require any special investment, gives rise to a new idea which, among the competition which offers the same products and meets the standards on a similar level, changes the relation with the client in this kind of business. The stall probably won’t be the only one for a long time, as good practices and success of the others are quick to attract followers. Not all the clients find this argument a positive one. But should one care?

Looking on this activity from the angle of the need to constantly modify and look for new solutions – it corresponds to the phenomenon to which companies refer as a strategy, looking for “water” for the company and its clients. It probably won’t be for years. Just for some time, to temporarily leave the competition behind and create relations which enable real development. Make the customer believe that he has made the right choice and then keep the customer and get new ones.

It is worth to take a look at the world which surrounds us inside and outside the organization, not only during the holidays. Use the simplest solutions. Search for a room for even better relations with a more demanding client on the market which is thick with “the same” solutions. But relax, it is still worth looking for. There’s still a lot of water.

Wakacje. 18 dni w zupełnie zmienionej scenerii, innym rytmie, łapaniu dystansu i możliwości szerszego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. Nieprzyzwoita, jak na mnie ilość wolnego czasu. Zaburzenie standardowego rytmu i tempa dnia jest mocno odczuwalne. Dzieje się tak od kilku dni i będzie trwać przez kolejnych kilkanaście. Uczucie, które polecam każdemu przynajmniej przez kilka dni w roku. To także doskonała okazja i jednocześnie szansa do pochłaniania „lektur obowiązkowych”. A trochę tego jest…

Wakacje trwają. Poznaję ludzi, nowe miejsca, panujący klimat i sposób funkcjonowania. Każde miejsce jest na swój sposób wyjątkowe, wpływające na percepcję, ogląd rzeczywistości, pozostawiające obrazy i wspomnienia. Ale też czytam, każdego dnia przemierzam kolejne artykuły. Robię notatki, po czasie do nich powracam i analizuję. Fascynuje mnie czytanie o rzeczach, które dokonali ludzie z bogatym już dziś doświadczeniem, życiowym dystansem, nie unikając przy tym przeszkód i problemów dużego kalibru. Pełni pasji i zaangażowania w tym co robią. Jednocześnie zachowując pokorę i nie zatracając umiejętności przyznawania się do popełnianych błędów w poszukiwaniu rozwiązań i chęci tworzenia rzeczy wielkich. Bez względu na obiektywną tego skalę. Dobrze się tego czyta. Po prostu.

Większość opisywanych przemyśleń, porad, refleksji, a także wyników badań i rekomendacji to wiedza – inspiracja. Bo trudno wprost zaimplementować ją na własne podwórko. Z drugiej strony, pytanie retoryczne: czy siła tkwi wyłącznie w narzędziach i gotowych rozwiązaniach?

W sposób naturalny, od czasu do czasu, swoje myśli kieruję w stronę firmy (nadal na wakacjach), współpracowników, klientów, kluczowych dla organizacji projektów, kolejnych wyzwań i strategicznych decyzji. Nie o wszystkim na raz, ale też bez uprzednio ustalanej chronologii. O wiele rzadziej, ale jednak włączam komputer i spoglądam na komunikaty pojawiające się  w smartfonie.

Przez klika dni (przed kolejną zmianą miejsca pobytu) co rano, rytualnie, wybieram się na pobliski bazar, głównie po owoce. Na każdym stoisku praktycznie ten sam zestaw, podobne rozmieszczenie, ceny i miła obsługa nawiązująca świetny kontakt zachęcając do kupowania. To wszystko sprawia, że trzeba być totalnym ignorantem, aby przejść obok poszczególnych stoisk i nawet nie kupić jabłka. Chociażby dla samej atmosfery życzliwości, jaka tu panuje. Duża ilość turystów sprawia, że trudno myśleć o zatrważającej ilości stałych klientach. „Lojalność” ogranicza się do kilku, może kilkunastu dni pojawiania się na bazarku. Żadne ze stoisk nie wyróżnia się przy tym niczym specjalnym, oczywiście względem siebie. Z jednym wyjątkiem. Przy jednym, dosłownie jedynym straganie (obszedłem wszystkie) poza standardowym asortymentem znajduje się pojemnik z wodą z dozownikiem umożliwiającym mycie na miejscu zakupionych warzyw i owoców. Niby nic szczególnego, a jednak. Co ciekawe inni sprzedawcy nie oferują (jeszcze) takiego rozwiązania/usługi. To raczej efekt wyczucia i reakcji na potrzeby kupujących w drodze do…. Proste i nie wymagające specjalnych nakładów rozwiązanie sprawia, że w gąszczu konkurencji oferującej te same produkty i spełniających wszystkie inne parametry na zbliżonym do siebie poziomie – pojawia się, jak na ten sposób prowadzenia biznesu, idea zmieniająca relacje z klientem. Zapewne nie na długo w pojedynkę, bo dobre praktyki i cudze sukcesy szybko znajdują swych naśladowców, zapewne też nie dla wszystkich klientów jest to argument na tak. Ale czy warto się tym przejmować?

Spoglądanie na ową działalność przez pryzmat potrzeby ciągłego modyfikowania i poszukiwania rozwiązań – przybiera charakter zbieżny z tym, co na co dzień firmy nazywają strategią, poszukując „wody” dla siebie i swoich klientów. Zapewne już nie na lata. Na jakiś czas, aby choć na chwilę odskoczyć od reszty rynkowego peletonu, zaoferować sposób relacji stwarzający możliwość realnego rozwoju. Utwierdzić klienta w słuszności dokonywanego wyboru, a potem…aż go utrzymać i pozyskiwać kolejnych.

Na pewno warto przyglądać się  otaczającemu nas światu wewnątrz i na zewnątrz organizacji, nie tylko w trakcie wakacji. Czerpać z najprostszych rozwiązań. Wyszukiwać przestrzeni do jeszcze lepszych relacji z coraz bardziej wymagającym klientem i na mocno zagęszczającym się rynku „tych samych” rozwiązań. Ale spokojnie, wciąż warto poszukiwać. Wody jest nadal dużo.

Related articles

Browse all